You are here:

Przedszkolne ABC rodzica

Co rodzice powinni wiedzieć o mózgu?

Mózg człowieka można porównać do wszechświata:  wprawdzie jest opakowany w dość szczelną puszkę czaszki i waży zaledwie  1220-1380 g,  zawiera jednak około 100 mld neuronów, przy czym każdy z nich łączy się średnio z 7 tys. innych poprzez synapsy, w sumie takich połączeń jest około 10 do 15 potęgi! Podobnie jak  widzimy zaledwie maleńką liczbę gwiazd w kosmosie,  w świadomy sposób odczuwamy minimalną część funkcjonowania mózgu. Spośród tak wielkiej liczby połączeń między neuronami zaledwie 4 miliony wychodzi lub wchodzi poza obręb mózgu. To oznacza, że ludzki mózg komunikuje się przede wszystkim sam ze sobą!

Jak wymagający jest to organ, można zrozumieć, jeśli uświadomimy sobie, że stanowiąc zaledwie 2% masy ciała wykorzystuje aż 20 %  tlenu i zużywa  energię 10 razy szybciej niż pozostałe narządy.  I ma w organizmie absolutny priorytet.

Głównym zadaniem mózgu jest uczenie się, natura wyposażyła go w to, co niezbędne – układ nagrody (motywacji), gotowe do działania połączenia synaptyczne czy neuroprzekaźniki.

Jak to się dzieje, że od urodzenia, a nawet jeszcze wcześniej się uczymy - zdobywamy nowe umiejętności i wiedzę?

Układ nagrody i dopamina – mniej nagród, więcej cierpliwości

Obserwując niemowlę możemy zdziwić się, z jaką cierpliwością pokonuje ono kolejne trudności, doskonali swoją sprawność, koordynacje ruchową, uczy się chwytać, chodzić, mówić, samodzielnie jeść, myć się, ubierać. Ten proces uczenia się ma swój początek już w okresie płodowym. Dziecko rzeźbi swój mózg poruszając się w łonie matki. To tam uzyskuje pierwsze informacje na temat swojego ciała, jego kształtu, kończyn, dotyka się, po wielu próbach wkłada kciuk do buzi. Słyszy dźwięki i odbiera nastrój mamy, gdy ich słucha, odczuwa zadowolenia wspólnie z matką, ale też udziela mu się jej strach. Dziecko przez powłoki brzuszne odbiera najprostsze bodźce wzrokowe – postrzega światło i ciemność.  To wszystko tworzy pierwsze połączenia synaptyczne w mózgu. I już w chwili narodzin noworodek ma mózg dopasowany do swojego ciała.

To, że dziecko uczy się, próbuje, stawia sobie cele (np. złapać zabawkę) i cierpliwie dąży do ich zrealizowania z czegoś wynika. Bo przecież nie robi tego dlatego, że ktoś mu każe!  Mózg jest swoim najlepszym nauczycielem, nie należy mu tylko przeszkadzać i można go w tym wspierać. Wbudowany układ motywacji sprawia, że w momencie osiągnięcia sukcesu (np. schwytania zabawki) w mózgu uwalnia się dopamina, a ta z kolei powoduje wytrysk endogennych opioidów, które wywołują uczucie szczęścia.  Jeśli będziemy dłużej obserwować niemowlę, to zauważymy, że ono wypuści zabawkę i znowu będzie próbować ją chwytać. I tak do perfekcji.  Bo mózg lubi wyzwania.

Motywacja, radość życia  i gotowość do podejmowania wysiłku powstają w mózgu dzięki neuroprzekaźnikom – dopaminie, opioidom i oksytocynie. Każdy z nich pełni specyficzną funkcję, a wszystkie trzy łącznie sprawiają, że człowiek ma ochotę uczyć się,  rozwijać i podejmować wyzwania. Ich działanie wpływa również na umiejętność samokontroli, hamowania agresji, dokonywania wyborów.

Co możemy zrobić my, dorośli, by ten naturalny proces podtrzymywać? Przede wszystkim mieć cierpliwość, dać dziecku czas i umożliwić mu podejmowanie wyzwań. Prosta rzecz – jeśli chce jeść łyżeczką (a zwykle chce) – pozwólmy na to, nawet jeśli będziemy musieli myć mu potem buzię i sprzątać jedzenie, które trafiło gdzie indziej. Unikajmy wyręczania dziecka przy wiązaniu  sznurowadeł, nie kupujmy bucików na rzepy. Gdy odbieramy malucha z przedszkola – nie spieszmy się. Okazujmy cierpliwość i doceniajmy jego samodzielność .

To tylko jeden z aspektów, powiązany z kolejnymi .  Bo co się dzieje, jeśli  dziecko wyręczamy lub nie okazujemy mu zainteresowania?

Neurony lustrzane – co posiejesz to zbierzesz

Dzięki działaniu odkrytych na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia  „neuronów lustrzanych”  dziecko uczy się empatii, współodczuwania,  „dostrajania” (J.Bauer „Empatia. Co potrafią neurony lustrzane”).   Neuronom lustrzanym zawdzięczamy intuicję. Odczytują one z zachowania innych ludzi mikrosygnały, których nie jesteśmy w stanie przeanalizować świadomie, a które sprawiają, że odczuwamy obawę, satysfakcję,  intuicyjnie ufamy komuś lub nie.  Dziecko buduje obraz  siebie, postrzega siebie „oczami” dorosłych ze swojego otoczenia.

Czym bliższe relacje – tym odbierane sygnały  są silniej odbierane. I nie chodzi tylko o słowa ani nawet ton głosu – dziecko odczytuje dorosłego w sposób bezpośredni i podświadomy.  Działa tu jednocześnie coś w rodzaju samospełniającej się przepowiedni – jeśli dorośli zakładają, że dziecko  jest niezdolne, ma „dwie lewe ręce”, „nigdy nie będzie z niego matematyk” – to prawdopodobnie dziecko te oczekiwania spełni!

Neurony lustrzane wpływają na naśladowanie przez dziecko czynności osób z ich otoczenia, ich sposobu poruszania się i reagowania w różnych sytuacjach.   Aktywują się wówczas, gdy obserwujemy działania innej osoby i wywołują w naszych mózgach odpowiednie reakcje – pobudzone są te  połączenia między neuronami, które byłyby aktywne, gdybyśmy sami  wykonywali tę czynność.  Ta symulacja w mózgu odbywa się niezależnie od nas, w sposób nieświadomy, spontaniczny i mimowolny. Kiedy ktoś ziewa – najczęściej robimy to samo, gdy w widoczny sposób odczuwa ból, często na naszych twarzach pojawia się wyraz bólu.

Można by przypuszczać, że oglądanie ludzkich działań w telewizji  również aktywuje neurony lustrzane, jednak tak nie jest. Obraz jednowymiarowy, nieautentyczne emocje i niedostrzegalne dla oka i ucha przesunięcie w czasie między ruchem warg a mową, sprawiają, że nadmierne oglądanie telewizji  może być wręcz szkodliwe.

Uczenie się jest w dużym stopniu uzależniona od właściwego funkcjonowania neuronów lustrzanych. Stres, strach i napięcie wpływają hamująco na procesy uczenia się.  Szczególnie u małych dzieci widoczny jest wpływ układu lustrzanego  na uczenie się. To właśnie neurony lustrzane sprawiają, że dzieci naśladują. Dzięki temu nabywają umiejętności chwytania, siadania, chodzenia, mówienia, ale też bardziej złożone kompetencje, jak np. empatia, współczucie, radzenie sobie z problemami, cierpliwość.   System lustrzany małych dzieci jest szczególnie wrażliwy na docierające bodźce – odtwarza wszystko, co zaobserwuje w swoim otoczeniu,  i  dostraja się do osób, z którymi ma bliski kontakt. I te zachowania i postawy  przyjmuje jako wzorce. Dlatego zachowania rodziców i opiekunów dziecka w tym okresie są bardzo ważne – to one kształtują małego człowieka. Zmieniające się często osoby w najbliższym otoczeniu, brak stałości i spójności w relacjach z opiekunami działa jako nadmiar bodźców i powoduje, że dziecko może mieć problem z zachowaniem uwagi. Z tym wyposażeniem dziecko wkroczy w do klasy lekcyjnej, gdzie proces formowania systemu neurobiologicznego będzie przebiegał dalej.

Warunkiem prawidłowego i satysfakcjonującego rozwoju jest okazywana uczniom przez każdego nauczyciela sympatia, zrozumienie, akceptacja, wyrażane w sposób szczery i  autentyczny. Dzięki rozwiniętemu wcześniej systemowi neuronów lustrzanych dziecko intuicyjnie rozpozna fałsz. Relacje międzyludzkie w szkole mają pierwszorzędny wpływ na postrzeganie siebie, uczenie się i nabywanie kompetencji społecznych.

Ból i agresja – mniej obojętności, więcej miłości

Niezaspokojona potrzeba bezpieczeństwa pobudza te same połączenia nerwowe, które reagują na fizyczny ból.  Z czego wynika, że brak akceptacji wywołuje ból, a człowiek odczuwający ból nie może się uczyć. Nietrudno to zrozumieć – każdy ma z pewnością za sobą takie doświadczenie. Ból zęba, głowy, żołądka wyklucza uczenie się.  Ból braku akceptacji działa tak samo!

Niezaspokojone potrzeby wywołują  „upośledzenie” mózgu. Tak się dzieje, jeśli człowiek jest traktowany przedmiotowo. W swojej potrzebie akceptacji i uznania będzie tak samo zraniony, jak w sytuacji  niemożliwego do zaspokojenia głodu lub pragnienia, a to wywoła w mózgu  stres i  w konsekwencji zabija ciekawość.  Mózg koncentruje się na rozwiązaniu tej nieprzyjemnej sytuacji. Tu może pojawić się dziecko z ADHD, które swoim zachowaniem domaga się uwagi i akceptacji takim jakie jest. To że dziecko szuka w ten sposób akceptacji może wydawać się dziwnie, ale przecież ono  po prostu nie wie, jak inaczej sobie pomóc . Nie uświadamia sobie tego, że chodzi o lęk i brak bezpieczeństwa.

Ból fizyczny wywołuje agresję. Co mamy ochotę zrobić (a nierzadko robimy), jeśli  przytrzaśniemy sobie palce drzwiczkami samochodu?  To samo robi zranione „na duszy” dziecko – kopie, gryzie, krzyczy. Takie zachowanie może wywołać złość u dorosłego i reakcję, która doprowadzi do eskalacji zachowań agresywnych.  A przecież wystarczy w sposób serdeczny i życzliwy wytyczać granice i określać oczekiwania. Sama w to nie do końca wierzyłam aż do  momentu, gdy zaczęłam stosować nowe podejście.  Moja wnuczka zachowywała się w sposób agresywny, gdy przestawałam się nią zajmować (np. rozmawiałam przez telefon).  Złościłam się i dość ostrym tonem  tłumaczyłam niewłaściwość takiego postępowania, wyjaśniałam, że każda z nas ma prawa itp. Bez skutku. Kiedy jednak najpierw przytulam ją, daję buziaka, jestem „ciepła” i przyjazna i miłym tonem mówię to samo – rezultat jest błyskawiczny i trwały.

Człowiek, w którego mózgu przez doświadczenie powstały i wzmocniły się  połączenia neuronalne związane z bólem braku akceptacji, odpowiedzialne za  mechanizmy pozyskiwania uwagi i przynależności, staje się w pewnym sensie niewolnikiem  tych mechanizmów.  W dorosłym życiu łatwiej sięga po środki zastępcze – popada w konsumpcjonizm, ulega nałogom, ucieka w gry komputerowe, nieustannie podróżuje jakby uciekając przed sobą lub nałogowo korzysta z portali.  Człowiek, który czuje się wolny i akceptowany nie potrzebuje zmieniania samochodu co dwa lata, podróży, 90% produktów, które zalegają półki sklepowe i markowych ubrań.

Dziecko potrzebuje rozmowy, zainteresowania, wysłuchania i  obecności rodziców. Nie zastąpią tego kolejne zabawki,  obietnice, zajęcia dodatkowe i inne atrakcje.

Ciekawość i pytania – mniej zabawek, więcej zabaw

Człowiek uczy się, bo jest ciekawy świata.  Ciekawość jest jedną z funkcji mózgu, warunkiem uczenia się i motywacji, a przejawia się na wiele sposobów. Dzieci  lubią bawić się, doświadczać, eksperymentować, zadawać pytania. W zabawie  i przez zabawę uczą się zachowań społecznych i zdobywają nowa wiedzę.

Warto zajrzeć do pokoju dziecka i zastanowić się nad zabawkami.  W wielu pokojach dziecięcych zaobserwujemy ich nadmiar.  Dziecko nie jest w stanie bawić się wszystkim naraz, nadmiar powoduje dezorientację i  wywołuje  brak zainteresowania. Nie zachęca też do kreatywnego wykorzystania tego, czym dziecko akurat dysponuje. Jeśli już mamy w domu zbyt wiele zabawek, rozwiązaniem może być  chowanie części z nich do pudełek i wymiana po pewnym czasie.

Po drugie – ich schematyczność i „dokładność”. Kupując kolejną zabawkę, której domaga się dziecko warto zastanowić się nad tym, czy pobudzi ona wyobraźnię?  Czy zachęci do kreatywności? Czy zainspiruje dziecko do poszukiwania różnych zastosowań?  Klocki lego, które należy złożyć zgodnie z instrukcją, powinny znaleźć się potem w pudełku i umożliwiać dziecku konstruowanie nowych  budowli, pojazdów, ogrodów, zamków i co tylko dziecku do głowy przyjdzie.

No i warto zadać pytanie sobie: dlaczego ulegam kaprysom dziecka? Czy przypadkiem nie dla świętego spokoju i dlatego, że zbyt mało czasu i uwagi mu poświęcam?

Problemem są również reakcje dorosłych na pytania.  Dziecko nie oczekuje wykładu, lepiej odpowiedzieć mniej, niż więcej. Bo jeśli nasza odpowiedź nie zaspokoi ciekawości dziecka w danym momencie, to zada ono kolejne pytanie. Jeśli podamy zbyt wiele informacji, to dziecko może ich nie zrozumieć, może okazać znudzenie, co nas z pewnością zirytuje, a dziecko to odczuje i po kilku takich sytuacjach przestanie zadawać pytania. W szkole, a czasami również w relacjach z rodzicami, zniechęcać do zadawania pytań może również  brak odpowiedzi, jeśli pytanie jest zbyt trudne (powiem ci, jak będziesz starsza) lub nie dotyczy tematu lekcji.

Co pobudza ciekawość dziecka?  Ciekawe otoczenie – podwórko, las czy łąka to miejsca, gdzie można wciąż odkrywać  i zawsze dziecko trafi na coś nowego i ciekawego. Czym więcej kontaktu z naturą – tym więcej zachwytu i ciekawości.   Działania wspólne z rodzicami –  gotowanie,  malowanie, majsterkowanie, tworzenie.  Możliwość doświadczania – wspinania się na drzewa, zabawy w piasku i wodzie,  zbieranie szyszek, muszli, konstruowania z kamieni i patyków.

Hipokamp – mózg zapamięta, jeśli sam zechce

Swoim kształtem hipokampy nieco przypominają konika morskiego, stad też ich nazwa. Hipokamp to niewielka część mózgu, której zadaniem jest wyłapywanie i zapamiętywanie nowych i ważnych pojedynczych  zdarzeń: miejsc, faktów, pojęć. Z badań wynika, że przyswojenie nowej informacji przez hipokamp jest warunkiem  nauczenia się czegoś nowego, przyswojenia nowej wiedzy.   Przykładem pojedynczych zdarzeń są miejsca. U londyńskich taksówkarzy stwierdzono, że ich hipokampy są znacznie bardziej rozwinięte, większe niż u osób wykonujących inne zawody. Nie powinno to dziwić, jeśli weźmiemy pod uwagę, że taksówkarz musi zapamiętać wiele nowych miejsc, szczególnie w tak wielkim mieście jak Londyn.

W hipokampie tworzą się  reprezentacje zdarzeń, miejsc, faktów. P powstają  w nim nowe neurony, jednak tylko wówczas, gdy informacja zostanie uznana przez mózg za ciekawą, nową i ważną.  Bez pobudzenia emocji hipokamp nie uczy się. Jeśli zapytamy jakiegokolwiek dorosłego Polaka o to, z czym mu się kojarzy 11 września czy 10 kwietnia, nie będziemy mieli kłopotu z odpowiedzią. Mało tego – każdy z nas zapewne bez trudu określi, gdzie i w jakich okolicznościach dotarła do niego wiadomość o katastrofie. Pamiętamy szczegóły, osoby, które nam o tym powiedziały, okoliczności, miejsce – choć wcale nie są one istotne. Zadziałał mechanizm nowości i ważności  samego zdarzenia i to sprawiło, że cały kontekst został zarejestrowany w mózgu. Podobna sytuacja ma miejsce w wypadku ważnych zdarzeń w życiu. Zapewne każda z nas pamięta okoliczności swojego ślubu, pierwszego pocałunku, narodzin dziecka czy innych poruszających faktów z życia.

Skoro już wiemy, jaką funkcję pełni hipokamp, możemy zastanowić się, jak tę wiedzę wykorzystać i co z niej wynika. Dziecko łatwiej zapamięta informacje podane w formie ciekawej opowieści z dramatyczną, niezwykłą fabułą.  To zjawisko wykorzystywane jest w mnemotechnikach.  Fakty do zapamiętania, jeśli zostaną  wplecione w żywą, barwną historyjkę zostaną przechowane w pamięci i dziecku będzie łatwiej odtworzyć  je w odpowiedniej sytuacji.

Neurony  reprezentacji, kategorii i reguł – mniej wyjaśnień, więcej przykładów

Człowiek  poznaje  świat i uczy się nazywać jego elementy. W uproszczeniu odbywa się to tak:

Najpierw mózg odbiera sygnały zmysłowe i wiąże je z usłyszanymi wyrazami. Tak powstają neurony reprezentacji.  Gdy dziecko pierwszy raz  widzi, dotyka, wącha, smakuje jabłko i słyszy jego nazwę, w mózgu wykształcają się odpowiednie połączenia, „reprezentacja” jabłka.  Po pewnym czasie i  dzięki  temu, że „doświadczamy kontaktu” z różnymi jabłkami – wytwarza się kategoria, która pozwala rozpoznać pewne owoce jako jabłka (bez względu na to, czy są słodkie czy kwaśnie, zielone, żółte czy czerwone, małe czy duże), a inne – jako gruszki lub brzoskwinie.  Kolejne doświadczenia sprawiają, że w mózgu wytwarzają się reguły (małe zielone jabłka są kwaśne).

W podobny sposób dziecko uczy się języka,  liczenia i zachowań.  Metoda prób i błędów oraz prawidłowe wzorce we wczesnym uczeniu się dzieci są czymś, co przyjmujemy w sposób naturalny i najczęściej reagujemy właściwie: gdy maleństwo uczy się chodzić akceptujemy to, że upadnie wiele razy i jesteśmy zachwyceni, gdy w końcu zrobi kilka kroków. Nie krytykujemy i nie wyjaśniamy, w jaki sposób ma postawić nóżkę i jak utrzymać równowagę.  Kiedy dziecko zaczyna  mówić, nie wyjaśniamy mu zasad gramatyki i odmiany rzeczowników i czasowników.  Na przykładzie mówienia możemy zaobserwować, w jaki sposób przejawia się działanie neuronów reguł: dziecko mówi  np. „Lubię tego piesa” – bo „kota”, „słonia”. I nikomu z nas nie przychodzi  do głowy wyjaśniać mu, że tu występuje oboczność i w bierniku stosujemy formę „psa”.  Powiemy co najwyżej: „Acha, lubisz tego psa”.  I możemy być pewni, że wkrótce dziecko zacznie prawidłowo stosować ten wyraz w zdaniu.

Neuroprzekaźniki  -  zdrowa dieta

Procesy myślowe w mózgu przebiegają dzięki neuroprzekaźnikom, które pod wpływem impulsu elektrycznego wydostają się z synapsy jednego neuronu  i pobudzają kolejną komórkę nerwową.  Następnie neuroprzekaźniki zostają ponownie wychwycone i „wracają” do synapsy.  Ten proces jest rozciągnięty w czasie. Pozwala to zrozumieć, dlaczego dzieci tracą koncentrację, rozpraszają się lub nie mogą czegoś zrozumieć . Zbyt długotrwały wysiłek intelektualny może spowodować najzwyczajniej na świecie brak „paliwa”. Ruch na świeżym powietrzu, picie wody, odpowiednia dieta wspomagają mózg i usprawniają jego działanie.

Dziecko nie może uczyć się, gdy nie otrzymało odpowiedniego pożywienia, przede wszystkim śniadania, które powinno być zdrowe i pożywne.  Pięć zdrowych posiłków dziennie (ostatni  2 godziny przed snem) pozwala utrzymać w dobrej formie. Oto co wspomaga pracę mózgu:  kalafior, owoce (szczególnie jabłka, banany, jagody), awokado, kalafior, zielone warzywa (brokuły, szpinak), jajka, olej z lnu, łosoś, nasiona, ziarna zbóż,  razowe pieczywo, kasze, ziemniaki, fasola, soczewica,  ryby, mleko,  orzechy i.  Kasza jaglana z rodzynkami i migdałami zamiast gotowych płatków śniadaniowych na pierwsze śniadanie.  Jabłko lub banan i pestki słonecznika  zamiast słodkiego batonika na drugie.  Domowa lemoniada z miodem lub woda mineralna zamiast słodzonych napojów do picia.  Taki sposób odżywiania jest nie tylko przyjazny dla mózgu, pozwala utrzymać zdrowie dziecka  i wyrobić w nim zdrowe nawyki żywieniowe.

Utrwalanie i konsolidowanie – co się dzieje we śnie

O tym, jak ważny jest sen, nie trzeba nikogo przekonywać. Nieprzespane noce wpływają na pogorszenie nastroju, spadek koncentracji i ograniczenie możliwości intelektualnych.

Badania wykazały, że mózg nie śpi nigdy,  nawet wówczas, gdy nasze ciało odpoczywa. W poszczególnych fazach snu w mózgu przebiegają procesy podobne do tych, jakie zachodziły w ciągu dnia.

W fazie głębokiej (IV zaobserwowano aktywność tych obszarów mózgu, w których przebiegały podobne zjawiska w czasie uczenia się. Pozwoliło to wysnuć wniosek, że tej fazie mózg przetwarza nowa wiedzę, łączy ją z wcześniej znaną, dokonuje selekcji informacji i przekształca struktury myślowe.

W fazie REM (I), kiedy śnimy,  w mózgu „odżywają” emocje, które przeżywaliśmy w ciągu dnia. Pozwala to poradzić sobie z trudnymi sytuacjami, zracjonalizować je lub odreagować w innej, nierzeczywistej formie. Co ciekawe, fazy śnienia trwają bardzo krótko, około 2-3 minut, ale procesy mózgowe przebiegają w innym tempie niż w rzeczywistości – znacznie szybciej lub wolniej.

Najgłębszy i najzdrowszy sen u większości  dorosłych ludzi, a szczególnie u dzieci przed  okresem dojrzewaniem, to ten przed północą. Wynika to z działania melatoniny, która zaczyna wydzielać się koło dziewiątej wieczorem i jej poziom rośnie do 12 w nocy. Natomiast w okresie dojrzewania występuje zmiana – melatonina wydziela się od północy do godziny trzeciej w nocy. Stąd problemy nastolatków z zaśnięciem i ich niechęć do wczesnego wstawania.

Dla rodziców wynika stąd ważna wskazówka – zapewnienie  dziecku spokojnego snu, stworzenie odpowiedniej atmosfery (spokojna wieczorna zabawa, książka czytana do poduszki, lekki posiłek) i regularność kładzenia się spać pomogą dziecku żyć zdrowo, radzić sobie z emocjami i uczyć się.

Ewa Borgosz

 

nauczycielka, trenerka


O potrzebie rozmawiania z dziećmi


Rozwój umysłowy dziecka w dużym stopniu zależy od głośnego czytania książeczek, oglądania obrazków, mądrych rozmów, poważnego traktowania dziecięcych pytań i udzielania na nie stosownych odpowiedzi. Dziecko, które potrafi już porozumiewać się z dorosłymi domaga się czytania wierszyków, dłuższych opowiadań, bajek, baśni, inscenizacji, rymowanek i zagadek. Na rynku znajduje się wiele atrakcyjnych książeczek bogato ilustrowanych o znakomitych tekstach zarówno do czytania jak i oglądania. Najważniejsze będą jednak rozmowy prowadzone z dzieckiem podczas oglądania obrazków i po przeczytaniu opowiadania. To one przyczyniają się do rozwoju dziecięcego umysłu i na takie rozmowy trzeba zawsze przeznaczyć trochę czasu. Mądra rozmowa zaczyna się zwykle od pytań które dziecko kieruje do dorosłego i które dorosły stawia dziecku. Dobrym pretekstem do rozmów są też polecenia kierowane do dziecka bo wykonując je dziecko pyta i prosi o wyjaśnienia. Z dziecięcymi pytaniami nie ma kłopotu, gdyż dzieci wprost zasypują nimi dorosłych. Nieco trudniej może być dorosłemu ze sformułowaniem polecenia (pytania) i udzieleniem mądrej, prostej odpowiedzi zrozumiałej dla dziecka.


O dziecięcych pytaniach zadawanych dorosłym


O tym jak bardzo rozbudzone są umysły starszych przedszkolaków świadczy intensywność dziecięcych pytań. Przy sprzyjających warunkach dziecko może zadać dorosłemu nawet kilkanaście tysięcy pytań. Dlatego warto poważnie traktować dziecięce pytania i odpowiedzi dorosłych. Dzieci pytają, gdy przeżywają pewną niejasność myślową. Czasami w pytaniu podają możliwą odpowiedź, swoje wyjaśnienie niejasności. Odpowiedź dorosłego zazwyczaj kończy cykl myślenia dziecka i dlatego dzieci przyjmują odpowiedź dorosłego bezkrytycznie, nie sprawdzając jej przez doświadczenie i obserwację. Analiza dziecięcych pytań dowodzi specyficznego poczucia konieczności. Wyjaśniając coś twierdzą: Tak musi być …… tak jest….. i nie szukają innego uzasadnienia. Żeby zrozumieć, o co pyta dziecko, warto zorientować się w konstrukcji dziecięcych pytań i wyjaśnień. Dzieci często używają spójników „bo” oraz „ponieważ” dla podkreślenia następstwa wydarzeń. Ponadto używają „bo” w sytuacjach, w których dorośli używają „i”. Dlatego dziecięce pytania i wyjaśnienia określają związek między następstwem i przyczyną, innym razem związek odwrotny. W wypowiedziach dzieci pojawia się też statyczny opis rzeczywistości poprzez wyliczanie tego, co widzi, co się zdarzyło.


O poważnym traktowaniu dziecięcych pytań


Dzieci w wieku przedszkolnym doskonale wiedzą, że poprzez stawianie dorosłym pytań mogą zaspokoić swoja ciekawość, zdobyć wiedzę. Dlatego oczekują stosownych odpowiedzi i wyjaśnień. Nie należy dzieci uczyć, w jaki sposób trzeba konstruować pytania lecz akceptować zadawane i udzielać odpowiedzi, które zaspokoją ciekawość dziecka i skłonią je do formułowania następnych dociekliwych pytań. W domu rodzinnym dzieci zadają więcej pytań niż w przedszkolu. Przyczyna tkwi w organizacji przedszkola: nauczyciel jest jeden i nie może odpowiedzieć jednocześnie na wszystkie kierowane do niego pytania bo dzieci jest dużo. Ponadto onieśmielone gromadką rówieśników dzieci pytają rzadziej. W domu dziecko może swobodnie zadawać pytania: skupia wówczas uwagę na sobie, formułuje pytanie i dopomina się odpowiedzi. Jest odważniejsze gdyż włącza się w nurt prowadzonych rozmów . Niezależnie od tego, gdzie dzieci formułują pytania i czego te pytania dotyczą, dorośli muszą cierpliwie słuchać i odpowiadać.


O udzielaniu dobrych odpowiedzi na dziecięce pytania


Zadaniem dorosłych jest udzielanie odpowiedzi na pytania stawiane przez dzieci. Powinni oni:

- odpowiadać chętnie i swobodnie na dziecięce pytania. Nie mogą pouczać dziecka, mówić zniecierpliwionym tonem ale włączyć odpowiedź na pytanie w miłą, przyjazną rozmowę w czasie której dziecko będzie miało okazje stawiać następne pytania i przedstawiać swe wątpliwości;

- udzielając odpowiedzi uwzględniać możliwości dziecięcego umysłu. Dzieci formułują krótkie pytania i od dorosłych oczekują krótkich odpowiedzi. Zbyt obszerne odpowiedzi męczą dziecko, nużą je i zniechęcają do formułowania dalszych pytań;

- brać pod uwagę to, że udzielana dziecku odpowiedź jest podstawowa i tymczasowa. Odpowiedź udzielona na pytanie pomaga budować aktualny system wiedzy, pobudza ciekawość i zachęca do stawiania następnych pytań na które trzeba odpowiedzieć już bardziej wyczerpująco;

- odpowiadać zgodnie z prawdą, ale na miarę dziecięcych możliwości intelektualnych. Nie wolno okłamywać dziecka i podawać mylnych informacji. Jeżeli dorosły nie potrafi natychmiast udzielić odpowiedzi, powinien powiedzieć: Nie wiem, ale dowiem się i odpowiem ci. Potem obietnicę należy spełnić.

Dziecko zadające pytania zwykle wie, jakiej odpowiedzi oczekuje. Dlatego trzeba uważnie słuchać dziecięcych pytań a potem udzielać mądrych odpowiedzi. Jest to niebywale skuteczny sposób wspomagania rozwoju intelektualnego dzieci.

Znakomitym pretekstem do zadawania przez dzieci pytań i do prowadzenia rozmowy z dzieckiem jest wspólne oglądanie obrazków. Wówczas można połączyć rozmowę ze wspomaganiem rozwoju pamięci wzrokowej u dzieci.


O korzyściach wynikających ze wspólnego z dzieckiem oglądania obrazków


Dobrze rozwinięta pamięć wzrokowa jest potrzebna dzieciom w początkowej nauce czytania i pisania a także w nauce matematyki. Dla przyswojenia tego, co jest przedstawione na obrazku, dziecko musi umieć skupić się dużej i objąć wzrokiem nie tylko to, co znajduje się na środku obrazka, lecz także to, co znajduje się na jego obrzeżach. Towarzyszy temu spory wysiłek intelektualny, gdyż w takcie spostrzegania wzrokowego dziecko musi rozpoznawać i łączyć ze sobą wszystkie spostrzegane elementy obrazka.

To, że dzieci potrafią ze skupieniem oglądać film wcale nie oznacza, że potrafią uważnie patrzeć na obrazek. Chodzi tu głównie o wysiłek i wolę. Jeżeli coś porusza się, to w sposób naturalny prowokuje do skupiania uwagi i śledzenia wzrokiem poruszających się obiektów. Inaczej jest z obrazkiem, gdyż nic się w nim nie rusza. Dla zorientowania się w tym, co przedstawia obrazek, potrzebna jest motywacja chcę to poznać i wysiłek włożony w dłuższe skupienie uwagi w umiejętność wodzenia wzrokiem od jednego elementu do drugiego a także organizowania wszystkiego, co dostrzeże w sensowną całość. Analiza zachowania się dzieci w sytuacji patrz uważnie i powiedz, co zapamiętałeś wynika, że dzieci z trudem skupiają uwagę przez dłuższy czas na obrazkach. Większość dzieci kończących przedszkole i rozpoczynających naukę w klasie pierwszej nie potrafi jeszcze objąć wzrokiem całego obrazka i z trudem przychodzi im całościowe logiczne ogarnięcie wzrokiem wszystkiego, co na obrazku się znajduje. Dlatego obrazki wydają im się mało interesujące, oglądają je szybko mało z nich korzystając. Bywają jednak dzieci, które takich kłopotów nie mają. Jest to zasługa dorosłych, którzy wcześniej nauczyli dzieci uważnego patrzenia, przesuwania wzrokiem tak, aby objąć jak najwięcej rzeczy także znajdujących się na obrzeżach obrazka. Dzieci te oglądają obrazki z wielką przyjemnością i potrafią opowiedzieć, co jest na nich przedstawione.


O sposobach rozwijania zdolności do skupiania uwagi i mądrego zapamiętywania


Wspólne oglądanie obrazków ma miejsce w sytuacji, gdy dorosły czyta dziecku książkę. W warunkach domowych zwykle wygląda to tak:

- dorosły siada na kanapie, wskazuje obok siebie miejsce, przytula dziecko do siebie i czyta tekst wybranej przez dziecko książeczki;

- gdy na stronie pojawia się ilustracja, dorosły przerywa czytanie we właściwym miejscu i kieruje uwagę dziecka na obrazek zachęcając: Popatrz…..;

- w ciszy i skupieniu przez chwilę wspólnie patrzą na obrazek i dorosły gestem pokazuje centralną część obrazka mówiąc: Widzisz? ….a następnie przesuwając palec na to, co znajduje się na obrzeżach obrazka mówi : Popatrz jeszcze tu ….. A widziałeś to……. W ten sposób dziecko uczy się obejmować spojrzeniem całość i sensownie organizować pole spostrzeżeniowe;

- na koniec, po przeczytaniu opowiadania dorosły prowadzi rozmowę o tym, co dziecko słyszało i widziało na ilustracji.

Zapowiedź wspólnej czynności jest dla dziecka niebywale atrakcyjna. Dziecko wie, że dorosły będzie się tylko nim zajmował a bliskość, ciepło i dotyk daje mu poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu chętniej bierze udział w rozmowie, uważniej słucha i patrzy tam, gdzie pokazuje dorosły. Wspólne oglądanie obrazka i rozmowa o tym ,co on przedstawia umożliwia dłuższe koncentrowanie uwagi na tym, co ważne i uczy dokonywania selekcji dostrzeżonych informacji. Dzięki temu dziecko obejmuje swym umysłem całość obrazka – następuje rozumienie sensu i powiązanie z wcześniej usłyszanym fragmentem opowiadania. Rozmowa na temat tego, co zostało przeczytane i obejrzane pozwala lepiej zapamiętać wiadomości, które zostały wypowiedziane głośno. Dlatego tak ważne są dziecięce pytania i odpowiedzi dorosłych. Razem tworzy to całość i układa się w miłą rozmowę. Dlatego należy pamiętać o tym aby dzieci nie karcić, stale nie poprawiać. Jeżeli dziecko wypowie się niepoprawnie gramatycznie dobrze jest powtórzyć dziecięce pytanie lub wyjaśnienie w poprawnej wersji i stwierdzić: Tak chciałeś powiedzieć. Zapewniam, że dziecko skorzysta z podanego wzoru. Trzeba także chwalić dzieci za dociekliwość i dążenie do wyjaśnienia tego, czego jeszcze nie wiedzą.


O organizowaniu głośnego czytania i wspólnym oglądaniu obrazków


W domu nie będzie z tym kłopotów. Wystarczy wygodny fotel lub kanapa i stała pora korzystna dla skupienia się. Należy zadbać również o dobre oświetlenie, gdyż ma być miło i wygodnie. Warto pamiętać, że przeczytanie jednej strony tekstu trwa około 3 minut. Do tego dochodzi jeszcze oglądanie obrazków, wykonywanie poleceń a także udzielanie odpowiedzi na dziecięce pytania. Dlatego na to wszystko trzeba zarezerwować odpowiednio dużo czasu.

Ewa Zielińska - wieloletnia nauczycielka wychowania przedszkolnego. Współautorka programów edukacyjnych, publikacji dla nauczycieli, pakietów pomocy i zabawek edukacyjnych dla dzieci oraz artykułów dla rodziców.


 

 

Dlaczego przedszkolak nie słucha?

Tekst: Justyna Dąbrowska

Często słyszymy to, co dzieci do nas mówią, ale czy równie często ich słuchamy? Jeśli damy dobry przykład, chętnie się odwzajemnią i zaczną nas słuchać.

Zapewne niejeden raz zdarzyło ci się zirytować na własne dziecko, bo nie słuchało tego, co do niego mówiłaś, albo nie robiło tego, o co je prosiłaś. Jak to się dzieje, że czasami dzieci z nami zgodnie współpracują, a innego dnia można mówić tysiąc razy i nic do nich nie dociera? Dziecko "wyłącza się" i robi wrażenie głuchego na twoje prośby. Jak mówić do dzieci, by nas słuchały?

Jedna prośba naraz

Pamiętaj, że dziecko nie potrafi w takim tempie jak ty myśleć i reagować na polecenia. Ma trochę inne poczucie czasu i często nie zdaje sobie sprawy, co to znaczy, że coś trzeba zrobić szybko. Kiedy wykonuje zlecone zadanie, zaczyna pracować jego wyobraźnia. Myje ręce, ale jednocześnie jest pod wodospadem na rwącej rzece... Chowa zakupy do lodówki i zarazem uczestniczy w wyprawie na biegun... Taka jest natura dziecięcego myślenia i nie można dziecka za to karać. To, co tobie od dawna już weszło w nawyk, dla dziecka stanowi męczący obowiązek. Dlatego nie zasypuj go seriami komend w rodzaju: "Nakryj do stołu, umyj ręce i siadaj do kolacji". Polecenie powinno być jedno - proste, krótkie i możliwe do wykonania w niedługim czasie.

Nie przerywaj

Gdy dziecko coś robi, zazwyczaj bardzo się w tę czynność angażuje. Jeśli rysuje - to całym sobą, nawet językiem. Jeśli ogląda bajkę, to tak, jakby go w tym momencie nie było w pokoju. Dlatego, zanim je o coś poprosisz, sprawdź, czy w tej chwili nie robi czegoś dla siebie bardzo ważnego, czy nie jest czymś zaabsorbowane. Jeśli nie będziesz mu przerywać czynności, które są dla niego ważne, ono także łatwiej uszanuje to, co ty robisz.

Bądź konsekwentna

Dobrze by było, gdyby twoje polecenia były naprawdę uzasadnione. Jeśli bowiem prosisz dziecko o coś, a potem robisz to za nie sama (bo nie starcza ci cierpliwości), uczysz je, że tak naprawdę to tylko takie sobie gadanie. O pewne rzeczy trzeba dziecko prosić wielokrotnie, zanim zacznie je robić odruchowo. Ale może warto na początku trochę się pomęczyć, żeby później się nie denerwować, że talerz znowu brudny na stole, ogryzki nie w koszu, a flamastry bez skuwek leżą na podłodze?

Podaj powód

Starsze dzieci, zanim wykonają polecenie, lubią wiedzieć, dlaczego się tego od nich wymaga. Dobrze więc podać racjonalny powód, choć nie warto tłumaczyć się bez końca. A już zupełnie nie warto mówić: "Masz to zrobić, bo ja ci każę". Na takie postawienie sprawy każdy, nie tylko małe dziecko, reaguje buntem i oporem. Bardziej trafi dziecku do przekonania argument, że zęby trzeba myć po to, żeby się nie psuły, niż kategoryczny rozkaz.

Nie spiesz się

Nikt nie lubi się spieszyć, a zwłaszcza ten, kto spieszyć się nie potrafi. Czasem zapominamy o tym, że dzieci potrafią robić szybko tylko to, co im sprawia przyjemność i co je ciekawi. Nie rozumieją, dlaczego trzeba nagle szybko jeść albo szybko się ubierać. Jedzą wolno, bo tak jest zdrowo. Ubierają się wolno, bo to nie jest łatwa czynność. Dlatego staraj się uwzględnić to, że dziecko nie umie się spieszyć. Nie dlatego, że jest niegrzeczne czy opieszałe, ale dlatego, że pośpiech jest sprzeczny z naturą dziecka.

Spójrz mu w oczy

Ponieważ jesteśmy zabiegani, często wypowiadamy różne rzeczy w pośpiechu, nie patrząc na siebie. Czasem wydaje nam się, że coś mówimy, ale odbiorca w ogóle nie jest tego świadom. Dlatego prosząc dziecko o coś ("nie ciągnij kota za ogon, to go boli"), warto zatrzymać się na chwilę, kucnąć, spojrzeć dziecku w oczy i powiedzieć swoją prośbę powoli. Taka "niska" pozycja pozwoli nam sprawdzić, czy dziecko nas usłyszało i czy wie, o co nam chodzi. Jest to szczególnie ważne wtedy, kiedy dziecko rozrabia, jest agresywne lub bardzo rozhukane.

Współpracuj

Łatwiej jest wykonać jakieś polecenie, jeśli się wie, że to, o co mnie proszą, to jest w jakimś sensie "moja sprawa". Jeśli czterolatek dostanie roślinkę i ona będzie tylko jego - łatwiej mu będzie ją podlewać, niż gdyby miał troszczyć się o wszystkie domowe kwiatki. Zamiast żądać od pięciolatka porządku, można go zapytać: "Jak myślisz, co możemy zrobić, by miś nie leżał na podłodze i się nie niszczył?".

Daj dobry przykład

Irytujesz się, że dziecko nigdy cię uważnie nie słucha, ciągle gdzieś pędzi, jest zajęte, wiecznie odpowiada "zaraz". A może ma w swoim bliskim otoczeniu kogoś, kto zachowuje się podobnie?

Dzieci są znakomitymi obserwatorami i błyskawicznie się uczą. Pokaż dziecku, co to znaczy słuchać kogoś uważnie, odłożyć swoje sprawy na bok i z pełną koncentracją zagłębić się w problemy drugiej osoby. Dziecko wysłuchane czuje się zrozumiane i zaakceptowane.

!!! Słuchanie nie polega na:

· osądzaniu

· moralizowaniu

· upominaniu

· rozkazywaniu

· ośmieszaniu

· krytykowaniu

· doradzaniu

· pocieszaniu

· grożeniu

· zawstydzaniu

Sztuka słuchania

Uważne słuchanie wymaga od nas dużego wysiłku, ale jest świadectwem naszego szacunku dla dziecka. Dziecko, które czuje się szanowane, buduje swoje poczucie wartości. W przyszłości stanie mocno na swoich nogach. Słuchając uważnie dziecka, budujesz waszą wzajemną więź.


 

Powrót na początek

Copyright © 2017

Template by Joomla 2.5 Templates .